sobota, 15 października 2016

Wczesna wizyta


Był piękny, sobotni poranek. Leżałam w łóżku. Majowe promienie ogrzewały moją twarz oraz rozświetlały pokój. Sięgnęłam po telefon. Było po dziewiątej. Przez chwilę moje oczy były zwrócone w stronę biurka, na którym stało zdjęcie z moim przyjacielem Seungjunem. Poznaliśmy się w pierwszej klasie podstawówki. Z powodów finansowych wyjechał z Korei i przeprowadził się do Polski z rodziną, gdy miał 5 lat. W szkole jako pierwszy odezwał się do mnie. Obiecaliśmy sobie, że nie zakończymy naszych kontaktów po ukończeniu podstawówki i gimnazjum. Chodziliśmy nawet do tego samego liceum. W ostatnim czasie poczułam do niego coś więcej, niż tylko przyjaźń. Nie miałam u niego szans, gdyż sądziłam, iż jestem tylko jego przyjaciółką z dzieciństwa.
    Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Leniwie wstałam. Przetarłam oczy i ruszyłam w kierunku wejścia. Ku mojemu zdziwieniu okazało się, że był to Seungjun. Byłam zdziwiona tą wizytą, gdyż pierwszy raz przyszedł do mnie o tak wczesnej porze. Znałam go na tyle dobrze, że wiedziałam, iż ma do mnie jakąś sprawę.
- Dzień dobry śpiochu – powiedział z lekkim uśmiechem.
- Dziękuję za pobudkę – powiedziałam cicho.
- Nie ma za co! – oznajmił żartobliwie.
– Co cię do mnie sprowadza? – zapytałam.
- Wybacz, że przychodzę tak wcześnie, ale pomyślałem, że wpadnę do ciebie pogadać. Przy okazji kupiłem coś do jedzenia – mówiąc to, uśmiechnął się i pokazał plastikową siatkę.
- Miło z twojej strony. Wejdź, proszę – zaprosiłam gościa.
    Wpuściłam go do środka. Przeszliśmy do kuchni i rozpakowaliśmy zakupy. Uznałam, że nie będę chodzić w piżamie, więc poszłam się przebrać. Założyłam na siebie moją ulubioną białą koszulkę i spodnie. Rozczesałam włosy szczotką i wróciłam do jadalni.
    Zobaczyłam, że Seungjun siedzi na krześle i ogląda moje stare zdjęcia ze szkoły podstawowej. Przez chwilę obserwowałam jego zachowanie. Wydało mi się dość dziwne, ponieważ pierwszy raz tak się zachowywał.
- Wypiękniała – powiedział sam do siebie.
    Kiedy zobaczył, że stoję obok niego, szybkim ruchem odłożył fotografię i wyraźnie się zdziwił. Cicho zaśmiałam się pod nosem. Przez chwilę w pomieszczeniu nastała głucha cisza. Słychać było tylko śpiew ptaków za oknem. Nie mieliśmy pomysłu na rozmowę, więc zaczęłam przygotowywać śniadanie.
    Wyjęłam z torebki bochenek ciepłego chleba i dżem morelowy, który uwielbiałam. Zerknęłam na chłopaka. Wpatrywał się we mnie, jak w obrazek. Uśmiechnęłam się delikatnie.
    W chwili, gdy zaczęłam kroić pieczywo, poczułam na swojej szyi ciepły oddech. Zaskoczona odwróciłam się i ujrzałam, że naprzeciwko mnie stoi ciemnowłosy Azjata. 
- Co robisz? – zapytałam, patrząc mu prosto w jego brązowe oczy.
    Nie odpowiedział na to pytanie. Był w dość bliskiej odległości od mojej twarzy. Od razu zauważyłam, że po jego policzkach spływają łzy. Zdezorientowana odsunęłam się od niego. Złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie. Przez chwilę staliśmy wtuleni w siebie. Czułam przyśpieszone bicie jego serca. Nie wiedziałam co się dzieje. Starałam się wyplątać z uścisku, ale trzymał mnie tak mocno, że nie byłam w stanie tego zrobić.
- Co robisz? – zapytałam ponownie – Proszę, puść mnie.
    Po chwili zrezygnował i odsunął się na pewną odległość.
- Ja już tak nie mogę – powiedział przygnębionym głosem.
    Zaczął zbliżać się do mnie. Nie miałam dokąd uciec, więc oparłam się o blat. Pocałował mnie lekko w czoło. Nie wiedziałam jak mam się w tej sytuacji zachować. Delikatnie musnął moje wargi. Poczułam w środku dziwne, a zarazem przyjemne uczucie. Czułam, że na mojej twarzy widać było rumieńce. Chłopak prawdopodobnie to zauważył i uśmiechnął się smutno. Po chwili odwzajemniłam jego pocałunek.
    Zaskoczony z obrotu spraw chłopak, złapał mnie za biodra i przybliżył do swojego ciała, nie odrywając ode mnie swoich ust. Położyłam ręce na jego męskich ramionach. Przez jakiś czas staliśmy w namiętnym pocałunku. Gdy nasze usta oddaliły się od siebie, Koreańczyk cmoknął mnie ostatni raz w nos.
- Kocham cię – oznajmił poważnym głosem.
– Słucham? – zapytałam zaskoczona.
- Zakochałem się w tobie od pierwszego wejrzenia. W chwili, gdy zobaczyłem cię w szkole, wiedziałem, że jesteś tą jedyną – dodał.
- Dlaczego wcześniej mi o tym nie powiedziałeś? – zapytałam, poprawiając mu kołnierzyk koszuli.
- Bałem się, że w ten sposób się wygłupię i zniszczę naszą przyjaźń – wyjaśnił.
- Jesteś dla mnie bardzo ważną osobą i nie chcę cię stracić – powiedziałam ze łzami w oczach.
    Podniósł rękę i łagodnie wytarł lecące po mojej twarzy łzy.
- Zostań ze mną na zawsze – powiedział, łapiąc mnie za podbródek.
- Dobrze – zgodziłam się cichutko.
- Obiecujesz?
    Myślałam przez jakiś czas. Zauważyłam, że posmutniał w chwili, gdy zastanawiałam się co zrobić. Zrozumiałam, że to z nim chcę być i tylko jego kocham.
- Obiecuję. Kocham cię – objęłam go czule.
    Resztę dnia spędziliśmy rozmawiając w pokoju i oglądając nasze wspólne fotografie z czasów, gdy chodziliśmy do gimnazjum.
    Dwa tygodnie później przygotowując z Seungjunem śniadanie, zrobiło mi się słabo. Usiadłam na krześle. Zaczęłam trzymać się za brzuch, który z niewiadomych powodów zaczął mnie boleć. Wystraszony chłopak, nie wiedząc co ma zrobić, przyniósł mi szklankę wody. Wypiłam się kilka łyków. Po chwili zrobiło mi się niedobrze. Szybkim krokiem poszłam do toalety. Wyjęłam z szuflady test ciążowy.
- Co się dzieję? – zapytał z przerażeniem Azjata.
- Daj mi chwilę – odpowiedziałam.
Z niecierpliwością czekałam na wynik. Czas dłużył się nieubłaganie. Okazało się, że jest pozytywny.
- To niemożliwe – powiedziałam sama do siebie.
    Po dziesięciu minutach wyszłam z łazienki. Zdenerwowany chłopak podbiegł do mnie. Nie wiedziałam jak zareaguje na wiadomość, że zostanie ojcem. Przez dłuższą chwilę nie odzywałam się do niego.
- Co się stało? – zapytał.
    Spojrzałam na niego niepewnym wzrokiem. Pokazałam mu test, na którym były dwie kreski. Obserwowałam jego reakcję. Wziął go do ręki. Przez moment nic nie mówił. Uśmiechnął się szeroko. Nagle poczułam, że znajduję się w jego ramionach. Objął mnie mocno i pocałował w usta. Bardzo się cieszył. Zdziwiło mnie jego zachowanie, gdyż myślałam, że będzie na mnie zły albo ucieknie, jak to robią chłopcy, gdy dowiadują się podobnej rzeczy. Ze szczęścia zaczęłam płakać, jak małe dziecko.
- Będę tatą! – krzyknął uradowany, podnosząc mnie do góry.
- A jeśli nie damy rady? – zapytałam drżącym głosem.
- Uda się nam. Będę cię wspierał. Kocham cię – oznajmił, łapiąc mnie za brzuch.
    Pięć miesięcy później wszystko się ułożyło. Wzięliśmy ślub, co umocniło nasz związek. Zamieszkaliśmy razem i zaczęliśmy dekorować pokój dla naszego nienarodzonego dziecka. Okazało się, że na świat miała przyjść dziewczynka.
    Pewnej grudniowej nocy Seungjun miał wypadek samochodowy. Zderzył się z ciężarówką. W ciężkim stanie trafił do szpitala. Gdy się o tym dowiedziałam, szybko pojechałam do kliniki. Na miejscu spotkałam rodziców chłopaka.
- W jakim jest stanie? – zapytałam ze łzami w oczach jego matkę.
- Ciężkim, ale stabilnym – odpowiedziała pani Park.
    Na korytarzu zobaczyłam lekarza, który wychodził z sali, na której znajdował się mój ukochany.
- Mogę się z nim zobaczyć? – spytałam błagalnym głosem.
- Musi pani poczekać – oznajmił doktor.
    Po godzinie ordynator pozwolił mi go zobaczyć. Poszłam do pokoju. Ujrzałam, że Seungjun leżał na łóżku. Miał zamknięte oczy, prawdopodobnie spał.  Był cały blady i poturbowany. Podeszłam do niego. Usiadłam na krześle. Przez chwilę na niego patrzyłam. Bałam się, że coś mu się stanie i stracę go na zawsze.
- Jestem tu, kochanie. Wszystko będzie dobrze. Zawsze będę przy tobie. Obiecałam ci to – powiedziałam, łapiąc go za rękę.
    Zobaczyłam, że spogląda na mnie. Uśmiechnął się lekko. Było mi przykro, bo widziałam, że strasznie cierpi.
- Jak się czujesz? Co z małą? – zapytał cicho.
- W porządku. Dzisiaj kolejny raz kopnęła – oznajmiłam, uśmiechając się smutno.
- Już nie mogę się doczekać, kiedy stąd wyjdę – szepnął.
- Czekamy na ciebie – odparłam.
- Kocham was…
- My ciebie też – odpowiedziałam.
    Po chwili zauważyłam, że zamknął oczy. Usłyszałam znajomy dźwięk. Kardiogram pokazał, że jego tętno spada, a serce przestaje bić. Wystraszona zawołałam lekarza. Wyprosił mnie z sali.
- Nie zostawiaj nas! Nie rób nam tego! – krzyknęłam zrozpaczona.
    Czekałam z jego rodzicami w holu. Byłam bardzo zdenerwowana, co mogło źle wpłynąć na dziecko. Państwo Park próbowali mnie uspokoić, ale świadomość, że miłość mojego życia może tego nie przeżyć, doprowadzała mnie do płaczu.
   Po dwudziestu minutach medyk wyszedł z pomieszczenia i oznajmił, że parametry Koreańczyka są  w normie. Defibrylatorem przywrócił akcję jego serca. Byłam szczęśliwa, że nic mu nie jest. Odwiedziłam go i zostałam przy nim przez całą noc.
    Następnego dnia obudziły mnie promienie słoneczne wpadające przez okno. Spojrzałam na ukochanego. Jeszcze spał. Zgarnęłam delikatnie włosy z jego czoła.
- Mówiłam, że zawsze będę przy tobie – przypomniałam, śmiejąc się cicho.
- Dziękuję ci za to – odpowiedział, mając nadal zamknięte oczy.
    Słysząc te słowa, pocałowałam go namiętnie. W myślach dziękowałam Bogu, że przeżył.
    Po dwutygodniowym pobycie, Seungjun został wypisany ze szpitala. Dojechaliśmy szczęśliwie do domu. Po powrocie, pozostało nam jedynie czekać na przyjście na świat naszego dziecka.
    Dwa miesiące później, w tej samej klinice, gdzie leczył się mój mąż, urodziła się nasza córeczka, Taeyeon. Była zdrowa i silna. Po miesiącu przeprowadziliśmy się  do Seulu, w Korei Południowej. Sytuacja, która miała miejsce kilka miesięcy wcześniej, umocniła nas, jako rodzinę. Gdyby nie ta wczesna wizyta w moim domu, nie dowiedziałabym się, że miłość mojego życia miałam na wyciągnięcie ręki.

15 komentarzy:

  1. Ojej to było mega. A ja tak cholernie się balam, że on umrze i zostawi ją samą... nie rób mi więcej takich rzeczy i nie pisz w ten sposób :") J widzisz, mówiłam, że pomysł założenia bloga nie był wcale zły. Życzę duuuużo weny i pomysłów do pisania. ♥
    dangerworldofa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hohoho bardzo ci dziękuję ❤ Postaram się pisać jeszcze lepiej 😊

      Usuń
  2. Masz naprawdę przyjemny styl pisania i chętnie przeczytałabym coś dłuższego w twoim wykonaniu^^ Mam nadzieję, że w przyszłości znajdziesz swoje unikalne pomysły na opowiadania.
    Pozdrawiam^^

    PS: Początki zawsze są trudne, ale się nie poddawaj 💪

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ci dziękuję 💕 jestem w trakcie pisania, więc niedługo na pewno coś się pojawi ^^

      Usuń
  3. Zapraszałaś mnie, więc jestem! Bardzo przyjemne pierwsze opowiadanie (choć chwilami robiło się mniej przyjemnie, a wręcz niepokojąco)! Jestem ciekawa jakich zespołów słuchasz i z kim napiszesz kolejne opowiadania i w ogóle czy to one shoty, czy szykujesz coś wieloczęściowego:) Osobiście jestem fanką kilkuczęściowych, bo jakoś mocniej się zżywam z bohaterami, choć one shoty też chętnie czytuję!:)
    Pozdrawiam i życzę weny^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, że odwiedziłaś mojego bloga 💕 Jest to dla mnie bardzo motywujące ^^ Aktualnie jestem w trakcie pisania kilkuczęściowego opowiadania z Sugą, które pojawi się niedługo! Postaram się pisać coś oryginalnego ^^ Miło z twojej strony, że przyczytałaś to opowiadanie.. Miałam w planach usunięcie bloga, ponieważ nie wydaję mi się, że dam radę. Zobaczymy co będzie :) Niby początek jest najtrudniejszy :/ Również pozdrawiam 💕

      Usuń
    2. Nie usuwaj! Mi na początku komentowała tylko 1 znajoma i myślałam już, że nikt nie chce czytać, a dobiłam do niezłej liczby wyświetlen i zyskałam kilku wiernych czytelników, więc nie poddawaj się! Zwłaszcza, że serio ciekawie piszesz^^ Czekam na opowiadanie z Sugą:)

      Usuń
  4. Scenariusz długi (co się liczy na plus), dynamiczny i ciekawy. Dzieje się naprawdę wiele i ciężko przewidzieć co się za chwilę stanie. Szczerze mówiąc też myślałam, że on umrze, ale wszystko się dobrze potoczyło. Ogólnie bardzo fajnie Ci to wyszło i bardzo dobrze, że nie usunęłaś bloga, bo dopiero niedawno postanowiłam tu wpaść. Na koniec chciałabym Ci powiedzieć, że jest coś co mi się rzuciło w oczy. Mianowicie szybko przeskakujesz w akcji. Np wypadek można było fajnie opisać i dodać więcej emocji, a te trzy zdania, które napisałaś są po prostu, bo są tak jakbyś miała kogoś poinformować o zdarzeniu bez wdawania się w jakiekolwiek szczegóły. Oczywiście nie jest to złe... Takie moje odczucia. Weny! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem. Mam tego świadomość. Znaczy się, było to opowiadanie na konkurs (4 strony), więc postanowiłam, że je tu wrzucę, żeby cokolwiek było. Od jakiegoś czasu zaczęłam pisać opowiadania, więc nic nie miałam. Bardzo ci dziękuję za twoją opinię! Dziękuję i również pozdrawiam 💕

      Usuń
    2. Udało się wygrać konkurs?

      Usuń
    3. Niestety nie. Wszystkie 3 miejsca pozajmowały dzieciaki z innej szkoły. Pewnie dlatego, że dałam za dużo dialogów i ogólnie mało się rozpisałam. Teraz to naprawiam i liczę na to, że wygram jakiś konkurs!

      Usuń
  5. Czytając komentarze wyżej, dowiedziałam się, że nie wygrałaś tego konkursu i zaczęłam się zastanawiać dlaczego... Ale człowiek uczy się na błędach, a jeżeli zdajesz sobie sprawę, co było nie tak, to teraz na pewno będzie Ci lepiej pisać :)
    Ogółem opowiadanie bardzo mi się spodobało ;) Niewiele blogerek pisze o KNK, a ja wprost ubóstwiam ten zespół, więc tym bardziej ucieszyłam się, widząc Seungjuna na zdjęciu :) W ogóle ich dziecko to Taeyeon B))) Hahaha XD
    Pozdrawiam serdecznie ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie udało mi się 😣 Mam nadzieję, że w tym roku pójdzie mi lepiej ^^ kocham KNK! Moim biasem jest Seungjun ~ uwielbiam go xD Taeyeon.. nie miałam pomysłu na imię, a Taeyeon bardzo lubię ☺ również pozdrawiam ^^

      Usuń