Był piękny, sobotni poranek. Leżałam w łóżku. Majowe promienie ogrzewały moją twarz oraz rozświetlały pokój. Sięgnęłam po telefon. Było po dziewiątej. Przez chwilę moje oczy były zwrócone w stronę biurka, na którym stało zdjęcie z moim przyjacielem Seungjunem. Poznaliśmy się w pierwszej klasie podstawówki. Z powodów finansowych wyjechał z Korei i przeprowadził się do Polski z rodziną, gdy miał 5 lat. W szkole jako pierwszy odezwał się do mnie. Obiecaliśmy sobie, że nie zakończymy naszych kontaktów po ukończeniu podstawówki i gimnazjum. Chodziliśmy nawet do tego samego liceum. W ostatnim czasie poczułam do niego coś więcej, niż tylko przyjaźń. Nie miałam u niego szans, gdyż sądziłam, iż jestem tylko jego przyjaciółką z dzieciństwa.
Nagle
usłyszałam dzwonek do drzwi. Leniwie wstałam. Przetarłam oczy i ruszyłam w
kierunku wejścia. Ku mojemu zdziwieniu okazało się, że był to Seungjun. Byłam
zdziwiona tą wizytą, gdyż pierwszy raz przyszedł do mnie o tak wczesnej porze. Znałam
go na tyle dobrze, że wiedziałam, iż ma do mnie jakąś sprawę.
- Dzień dobry śpiochu –
powiedział z lekkim uśmiechem.
- Dziękuję za pobudkę –
powiedziałam cicho.
- Nie ma za co! – oznajmił
żartobliwie.
– Co cię do mnie sprowadza? –
zapytałam.
- Wybacz, że przychodzę tak
wcześnie, ale pomyślałem, że wpadnę do ciebie pogadać. Przy okazji kupiłem coś
do jedzenia – mówiąc to, uśmiechnął się i pokazał plastikową siatkę.
- Miło z twojej strony. Wejdź,
proszę – zaprosiłam gościa.
Wpuściłam
go do środka. Przeszliśmy do kuchni i rozpakowaliśmy zakupy. Uznałam, że nie
będę chodzić w piżamie, więc poszłam się przebrać. Założyłam na siebie moją
ulubioną białą koszulkę i spodnie. Rozczesałam włosy szczotką i wróciłam do
jadalni.
Zobaczyłam,
że Seungjun siedzi na krześle i ogląda moje stare zdjęcia ze szkoły
podstawowej. Przez chwilę obserwowałam jego zachowanie. Wydało mi się dość
dziwne, ponieważ pierwszy raz tak się zachowywał.
- Wypiękniała – powiedział sam do
siebie.
Kiedy
zobaczył, że stoję obok niego, szybkim ruchem odłożył fotografię i wyraźnie się
zdziwił. Cicho zaśmiałam się pod nosem. Przez chwilę w pomieszczeniu nastała
głucha cisza. Słychać było tylko śpiew ptaków za oknem. Nie mieliśmy pomysłu na
rozmowę, więc zaczęłam przygotowywać śniadanie.
Wyjęłam z
torebki bochenek ciepłego chleba i dżem morelowy, który uwielbiałam. Zerknęłam
na chłopaka. Wpatrywał się we mnie, jak w obrazek. Uśmiechnęłam się delikatnie.
W chwili, gdy zaczęłam
kroić pieczywo, poczułam na swojej szyi ciepły oddech. Zaskoczona odwróciłam
się i ujrzałam, że naprzeciwko mnie stoi ciemnowłosy Azjata.
- Co robisz? – zapytałam, patrząc
mu prosto w jego brązowe oczy.
Nie
odpowiedział na to pytanie. Był w dość bliskiej odległości od mojej twarzy. Od
razu zauważyłam, że po jego policzkach spływają łzy. Zdezorientowana odsunęłam
się od niego. Złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie. Przez chwilę
staliśmy wtuleni w siebie. Czułam przyśpieszone bicie jego serca. Nie
wiedziałam co się dzieje. Starałam się wyplątać z uścisku, ale trzymał mnie tak
mocno, że nie byłam w stanie tego zrobić.
- Co robisz? – zapytałam ponownie
– Proszę, puść mnie.
Po chwili
zrezygnował i odsunął się na pewną odległość.
- Ja już tak nie mogę –
powiedział przygnębionym głosem.
Zaczął
zbliżać się do mnie. Nie miałam dokąd uciec, więc oparłam się o blat. Pocałował
mnie lekko w czoło. Nie wiedziałam jak mam się w tej sytuacji zachować.
Delikatnie musnął moje wargi. Poczułam w środku dziwne, a zarazem przyjemne
uczucie. Czułam, że na mojej twarzy widać było rumieńce. Chłopak prawdopodobnie
to zauważył i uśmiechnął się smutno. Po chwili odwzajemniłam jego pocałunek.
Zaskoczony
z obrotu spraw chłopak, złapał mnie za biodra i przybliżył do swojego ciała,
nie odrywając ode mnie swoich ust. Położyłam ręce na jego męskich ramionach.
Przez jakiś czas staliśmy w namiętnym pocałunku. Gdy nasze usta oddaliły się od
siebie, Koreańczyk cmoknął mnie ostatni raz w nos.
- Kocham cię – oznajmił poważnym
głosem.
– Słucham? – zapytałam
zaskoczona.
- Zakochałem się w tobie od
pierwszego wejrzenia. W chwili, gdy zobaczyłem cię w szkole, wiedziałem, że
jesteś tą jedyną – dodał.
- Dlaczego wcześniej mi o tym nie
powiedziałeś? – zapytałam, poprawiając mu kołnierzyk koszuli.
- Bałem się, że w ten sposób się wygłupię
i zniszczę naszą przyjaźń – wyjaśnił.
- Jesteś dla mnie bardzo ważną
osobą i nie chcę cię stracić – powiedziałam ze łzami w oczach.
Podniósł rękę
i łagodnie wytarł lecące po mojej twarzy łzy.
- Zostań ze mną na zawsze –
powiedział, łapiąc mnie za podbródek.
- Dobrze – zgodziłam się
cichutko.
- Obiecujesz?
Myślałam przez
jakiś czas. Zauważyłam, że posmutniał w chwili, gdy zastanawiałam się co
zrobić. Zrozumiałam, że to z nim chcę być i tylko jego kocham.
- Obiecuję. Kocham cię – objęłam go
czule.
Resztę dnia spędziliśmy rozmawiając w pokoju i oglądając nasze wspólne fotografie z czasów, gdy chodziliśmy do gimnazjum.
Resztę dnia spędziliśmy rozmawiając w pokoju i oglądając nasze wspólne fotografie z czasów, gdy chodziliśmy do gimnazjum.
Dwa
tygodnie później przygotowując z Seungjunem śniadanie, zrobiło mi się słabo.
Usiadłam na krześle. Zaczęłam trzymać się za brzuch, który z niewiadomych
powodów zaczął mnie boleć. Wystraszony chłopak, nie wiedząc co ma zrobić,
przyniósł mi szklankę wody. Wypiłam się kilka łyków. Po chwili zrobiło mi się
niedobrze. Szybkim krokiem poszłam do toalety. Wyjęłam z szuflady test ciążowy.
- Co się dzieję? – zapytał z
przerażeniem Azjata.
- Daj mi chwilę – odpowiedziałam.
Z niecierpliwością czekałam na
wynik. Czas dłużył się nieubłaganie. Okazało się, że jest pozytywny.
- To niemożliwe – powiedziałam
sama do siebie.
Po dziesięciu
minutach wyszłam z łazienki. Zdenerwowany chłopak podbiegł do mnie. Nie
wiedziałam jak zareaguje na wiadomość, że zostanie ojcem. Przez dłuższą chwilę
nie odzywałam się do niego.
- Co się stało? – zapytał.
Spojrzałam na
niego niepewnym wzrokiem. Pokazałam mu test, na którym były dwie kreski.
Obserwowałam jego reakcję. Wziął go do ręki. Przez moment nic nie mówił.
Uśmiechnął się szeroko. Nagle poczułam, że znajduję się w jego ramionach. Objął
mnie mocno i pocałował w usta. Bardzo się cieszył. Zdziwiło mnie jego zachowanie,
gdyż myślałam, że będzie na mnie zły albo ucieknie, jak to robią chłopcy, gdy
dowiadują się podobnej rzeczy. Ze szczęścia zaczęłam płakać, jak małe dziecko.
- Będę tatą! – krzyknął
uradowany, podnosząc mnie do góry.
- A jeśli nie damy rady? – zapytałam
drżącym głosem.
- Uda się nam. Będę cię wspierał.
Kocham cię – oznajmił, łapiąc mnie za brzuch.
Pięć
miesięcy później wszystko się ułożyło. Wzięliśmy ślub, co umocniło nasz
związek. Zamieszkaliśmy razem i zaczęliśmy dekorować pokój dla naszego nienarodzonego
dziecka. Okazało się, że na świat miała przyjść dziewczynka.
Pewnej
grudniowej nocy Seungjun miał wypadek samochodowy. Zderzył się z ciężarówką. W
ciężkim stanie trafił do szpitala. Gdy się o tym dowiedziałam, szybko
pojechałam do kliniki. Na miejscu spotkałam rodziców chłopaka.
- W jakim jest stanie? –
zapytałam ze łzami w oczach jego matkę.
- Ciężkim, ale stabilnym –
odpowiedziała pani Park.
Na
korytarzu zobaczyłam lekarza, który wychodził z sali, na której znajdował się
mój ukochany.
- Mogę się z nim zobaczyć? –
spytałam błagalnym głosem.
- Musi pani poczekać – oznajmił
doktor.
Po
godzinie ordynator pozwolił mi go zobaczyć. Poszłam do pokoju. Ujrzałam, że
Seungjun leżał na łóżku. Miał zamknięte oczy, prawdopodobnie spał. Był cały blady i poturbowany. Podeszłam do
niego. Usiadłam na krześle. Przez chwilę na niego patrzyłam. Bałam się, że coś
mu się stanie i stracę go na zawsze.
- Jestem tu, kochanie. Wszystko
będzie dobrze. Zawsze będę przy tobie. Obiecałam ci to – powiedziałam, łapiąc go
za rękę.
Zobaczyłam, że
spogląda na mnie. Uśmiechnął się lekko. Było mi przykro, bo widziałam, że strasznie
cierpi.
- Jak się czujesz? Co z małą? –
zapytał cicho.
- W porządku. Dzisiaj kolejny raz
kopnęła – oznajmiłam, uśmiechając się smutno.
- Już nie mogę się doczekać,
kiedy stąd wyjdę – szepnął.
- Czekamy na ciebie – odparłam.
- Kocham was…
- My ciebie też – odpowiedziałam.
Po
chwili zauważyłam, że zamknął oczy. Usłyszałam znajomy dźwięk. Kardiogram
pokazał, że jego tętno spada, a serce przestaje bić. Wystraszona zawołałam
lekarza. Wyprosił mnie z sali.
- Nie zostawiaj nas! Nie rób nam
tego! – krzyknęłam zrozpaczona.
Czekałam z
jego rodzicami w holu. Byłam bardzo zdenerwowana, co mogło źle wpłynąć na
dziecko. Państwo Park próbowali mnie uspokoić, ale świadomość, że miłość mojego
życia może tego nie przeżyć, doprowadzała mnie do płaczu.
Po
dwudziestu minutach medyk wyszedł z pomieszczenia i oznajmił, że parametry
Koreańczyka są w normie. Defibrylatorem
przywrócił akcję jego serca. Byłam szczęśliwa, że nic mu nie jest. Odwiedziłam
go i zostałam przy nim przez całą noc.
Następnego
dnia obudziły mnie promienie słoneczne wpadające przez okno. Spojrzałam na
ukochanego. Jeszcze spał. Zgarnęłam delikatnie włosy z jego czoła.
- Mówiłam, że zawsze będę przy tobie
– przypomniałam, śmiejąc się cicho.
- Dziękuję ci za to –
odpowiedział, mając nadal zamknięte oczy.
Słysząc te
słowa, pocałowałam go namiętnie. W myślach dziękowałam Bogu, że przeżył.
Po
dwutygodniowym pobycie, Seungjun został wypisany ze szpitala. Dojechaliśmy
szczęśliwie do domu. Po powrocie, pozostało nam jedynie czekać na przyjście na
świat naszego dziecka.
Dwa miesiące
później, w tej samej klinice, gdzie leczył się mój mąż, urodziła się nasza
córeczka, Taeyeon. Była zdrowa i silna. Po miesiącu przeprowadziliśmy się do Seulu, w Korei Południowej. Sytuacja, która
miała miejsce kilka miesięcy wcześniej, umocniła nas, jako rodzinę. Gdyby nie
ta wczesna wizyta w moim domu, nie dowiedziałabym się, że miłość mojego życia
miałam na wyciągnięcie ręki.

Ojej to było mega. A ja tak cholernie się balam, że on umrze i zostawi ją samą... nie rób mi więcej takich rzeczy i nie pisz w ten sposób :") J widzisz, mówiłam, że pomysł założenia bloga nie był wcale zły. Życzę duuuużo weny i pomysłów do pisania. ♥
OdpowiedzUsuńdangerworldofa.blogspot.com
Hohoho bardzo ci dziękuję ❤ Postaram się pisać jeszcze lepiej 😊
UsuńMasz naprawdę przyjemny styl pisania i chętnie przeczytałabym coś dłuższego w twoim wykonaniu^^ Mam nadzieję, że w przyszłości znajdziesz swoje unikalne pomysły na opowiadania.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam^^
PS: Początki zawsze są trudne, ale się nie poddawaj 💪
Bardzo ci dziękuję 💕 jestem w trakcie pisania, więc niedługo na pewno coś się pojawi ^^
UsuńZapraszałaś mnie, więc jestem! Bardzo przyjemne pierwsze opowiadanie (choć chwilami robiło się mniej przyjemnie, a wręcz niepokojąco)! Jestem ciekawa jakich zespołów słuchasz i z kim napiszesz kolejne opowiadania i w ogóle czy to one shoty, czy szykujesz coś wieloczęściowego:) Osobiście jestem fanką kilkuczęściowych, bo jakoś mocniej się zżywam z bohaterami, choć one shoty też chętnie czytuję!:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę weny^^
Bardzo dziękuję, że odwiedziłaś mojego bloga 💕 Jest to dla mnie bardzo motywujące ^^ Aktualnie jestem w trakcie pisania kilkuczęściowego opowiadania z Sugą, które pojawi się niedługo! Postaram się pisać coś oryginalnego ^^ Miło z twojej strony, że przyczytałaś to opowiadanie.. Miałam w planach usunięcie bloga, ponieważ nie wydaję mi się, że dam radę. Zobaczymy co będzie :) Niby początek jest najtrudniejszy :/ Również pozdrawiam 💕
UsuńNie usuwaj! Mi na początku komentowała tylko 1 znajoma i myślałam już, że nikt nie chce czytać, a dobiłam do niezłej liczby wyświetlen i zyskałam kilku wiernych czytelników, więc nie poddawaj się! Zwłaszcza, że serio ciekawie piszesz^^ Czekam na opowiadanie z Sugą:)
UsuńScenariusz długi (co się liczy na plus), dynamiczny i ciekawy. Dzieje się naprawdę wiele i ciężko przewidzieć co się za chwilę stanie. Szczerze mówiąc też myślałam, że on umrze, ale wszystko się dobrze potoczyło. Ogólnie bardzo fajnie Ci to wyszło i bardzo dobrze, że nie usunęłaś bloga, bo dopiero niedawno postanowiłam tu wpaść. Na koniec chciałabym Ci powiedzieć, że jest coś co mi się rzuciło w oczy. Mianowicie szybko przeskakujesz w akcji. Np wypadek można było fajnie opisać i dodać więcej emocji, a te trzy zdania, które napisałaś są po prostu, bo są tak jakbyś miała kogoś poinformować o zdarzeniu bez wdawania się w jakiekolwiek szczegóły. Oczywiście nie jest to złe... Takie moje odczucia. Weny! Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńWiem. Mam tego świadomość. Znaczy się, było to opowiadanie na konkurs (4 strony), więc postanowiłam, że je tu wrzucę, żeby cokolwiek było. Od jakiegoś czasu zaczęłam pisać opowiadania, więc nic nie miałam. Bardzo ci dziękuję za twoją opinię! Dziękuję i również pozdrawiam 💕
UsuńUdało się wygrać konkurs?
UsuńNiestety nie. Wszystkie 3 miejsca pozajmowały dzieciaki z innej szkoły. Pewnie dlatego, że dałam za dużo dialogów i ogólnie mało się rozpisałam. Teraz to naprawiam i liczę na to, że wygram jakiś konkurs!
UsuńPowodzenia :)
UsuńDziękuję pięknie 😊
UsuńCzytając komentarze wyżej, dowiedziałam się, że nie wygrałaś tego konkursu i zaczęłam się zastanawiać dlaczego... Ale człowiek uczy się na błędach, a jeżeli zdajesz sobie sprawę, co było nie tak, to teraz na pewno będzie Ci lepiej pisać :)
OdpowiedzUsuńOgółem opowiadanie bardzo mi się spodobało ;) Niewiele blogerek pisze o KNK, a ja wprost ubóstwiam ten zespół, więc tym bardziej ucieszyłam się, widząc Seungjuna na zdjęciu :) W ogóle ich dziecko to Taeyeon B))) Hahaha XD
Pozdrawiam serdecznie ^^
Niestety nie udało mi się 😣 Mam nadzieję, że w tym roku pójdzie mi lepiej ^^ kocham KNK! Moim biasem jest Seungjun ~ uwielbiam go xD Taeyeon.. nie miałam pomysłu na imię, a Taeyeon bardzo lubię ☺ również pozdrawiam ^^
Usuń