Dochodziła godzina trzynasta. Czas minął w mgnieniu oka. Przez całe spotkanie nie mogłam się skupić. Rozmyślałam o tajemniczym nieznajomym. Nie potrafiłam zapomnieć jego cudownych oczu. Zastanawiałam się, czy nadal jest w budynku. Liczyłam na to, że ciągle siedzi na tym samym miejscu, chociaż wiedziałam, iż jest to mało prawdopodobne.
Wychodząc, postanowiłam zapytać panią Kim o chłopaka. Niestety nic o nim nie wiedziała. Widziała go po raz pierwszy. Byłam ostatnią osobą, umówioną na wizytę, więc nie mógł być jej pacjentem. Zaproponowała, abym zapytała pana Lee, który znajdował się w pokoju obok. Podziękowałam, wychodząc na korytarz.
Tak, jak podejrzewałam, zastałam puste krzesło. Ruszyłam w stronę gabinetu obok. Zapukałam delikatnie. Nikt się nie odezwał. Pociągnęłam stanowczo za klamkę, lecz drzwi były zamknięte. Zrezygnowana opuściłam przychodnię.
Kierowałam się w stronę parku. Szłam pod wielkimi dębami, rozmyślając o dzisiejszym dniu. Nie mogłam uwierzyć w to, że już go nie zobaczę. Jedno spotkanie, a tak zawrócił mi w głowie.
Zauważyłam siedzącą na ławce parę. Spojrzałam na nich z niedowierzaniem. Tacy szczęśliwi. Wszystkie nieszczęścia spadły na moją głowę. Co takiego zrobiłam, że ciągle jestem sama? Po moich różowych policzkach zaczęły spływać słone łzy. Chciałam uciec, jak najdalej, byleby na nich nie patrzeć.
Podbiegłam do marmurowej fontanny. Usiadłam na jej brzegu. Nie przeszkadzało mi, że była cała mokra od deszczu. Chciałam po prostu zostać sama. Rozejrzałam się wokół. Nikogo nie było w pobliżu. Odetchnęłam z ulgą.
Przez moment wpatrywałam się w taflę wody. Zobaczyłam w niej swoje odbicie. Zawsze byłam podobna do mamy. Te same usta, kształt i kolor oczu. Tylko nos miałam inny. Bardzo mi jej brakowało.
Usłyszałam dzwonek telefonu. Wyjęłam z kieszeni białego Iphone'a. Na ekranie wyświetliło się zdjęcie mojej przyjaciółki, Yuny.
- Cześć - powiedziałam, odbierając telefon.
- Hej, o której się widzimy? - zapytała spokojnym głosem.
- Za dwadzieścia minut, tam gdzie zawsze? - zaproponowałam, wstając.
- Oki doki, do zobaczenia - oznajmiła, rozłączając się.
Piętnaście minut później dotarłam na miejsce. Umówiłyśmy się w mojej ulubionej kawiarni. Zawsze tam przychodziłam, gdy miałam jakieś problemy. Usiadłam przy stoliku obok okna. Zamówiłam dla nas gorącą czekoladę oraz szarlotkę.
Kilka minut później zobaczyłam w oddali Yunę. Pomachałam jej serdecznie. Szybko do mnie podbiegła. Rozsiadła się wygodnie na krześle. Chciałam jej opowiedzieć o Azjacie, ale nie wiedziałam, jak mam zacząć.
- Co tam u ciebie nowego? - palnęłam, bez zastanowienia.
- W sumie to nic. Wstałam wcześnie rano i poszłam na zajęcia. A jak tam twoja wizyta? - zapytała, podnosząc kubek z napojem.
- Właśnie chciałam ci coś powiedzieć. Spotkałam tam chłopaka - odpowiedziałam speszona, biorąc do ust kawałek jabłecznika.
- Przystojny? - zachichotała dziewczyna.
- I to jeszcze jak. Nigdy nie spotkałam kogoś takiego - oznajmiłam.
- Ale serio? Pani 'nie chcę mieć chłopaka', zakochała się w kolesiu, o którym praktycznie nic nie wie? A jeśli to psychopata? - zapytała, wytrzeszczając oczy.
- Nie zakochałam się. Fakt, nie znam go i pewnie nie poznam - powiedziałam poważnym tonem.
- Jieun, znam cię bardzo dobrze. Coś kręcisz.
- Nie kręcę. Wydał mi się miły i tyle. Nie uważam, że jest wariatem. Pewnie ma problemy, jak każdy człowiek - wytłumaczyłam, sięgając po serwetkę.
- No dobrze...
Po dwudziestu minutach plotkowania, nasze spotkanie dobiegło końca. Czule pożegnałam się z dziewczyną i ruszyłam w stronę domu. Postanowiłam pójść przez las. Mało ludzi tam przychodzi, więc można spokojnie pomyśleć.
Znalazłam się przed wejściem do gaju. Z obu stron rozciągały się rzędy ogromnych drzew, które nie miały końca. Pewnym krokiem ruszyłam przed siebie. Szłam po piaszczystej drodze. Podziwiałam piękne rośliny rosnące na trawie. Podnosiłam z ziemi kolorowe liście i robiłam z nich bukiet. Cieszyłam się, jak dziecko tą cudowną chwilą.
Nagle zauważyłam, że coś porusza się w krzakach. Podeszłam bliżej, by sprawdzić co tam się chowa. Niespodziewanie z krzewu wyskoczyła mała, ruda wiewiórka. Na jej widok krzyknęłam z przerażenia. Po ochłonięciu zaczęłam się śmiać, że tak dałam się przestraszyć. Znalazłam na trawie kilka orzechów. Wzięłam je do ręki i uklękłam. Wyciągnęłam dłoń w kierunku puchatego stworzenia. Wiewióra zobaczyła przysmak i szybko zabrała mi go z rączki. Przez chwilę wpatrywałam się w nią. Miała uroczy pyszczek i puszysty ogon. Po skończonym posiłku, rzuciła skorupki na trawę i wspięła się na sosnę. Ostrożnie wstałam. Przetarłam brudne kolana z piasku i ruszyłam dalej.
Dziesięć minut później dotarłam do wielkiego dębu, pod którym znajdowała się mała, brązowa ławeczka. Usiadłam na chwilę, by złapać oddech. Takie chodzenie jednak jest męczące, ale pewnie sporo się chudnie. Zamknęłam oczy i próbowałam wsłuchać się w śpiew ptaków. Wiatr drażnił moje włosy układając je w każdym kierunku. Nie zwracałam na to jednak uwagi. Był mi to obojętne.
Po chwili usłyszałam jakieś szmery. Otworzyłam lekko oczy, by sprawdzić, czy nikogo nie ma. Kilka metrów przede mną stał chłopak w czarnym płaszczu i jeansach. Od razu go rozpoznałam. Serce waliło mi, jak oszalałe. Z każdą sekundą był coraz bliżej. Nie wiedziałam, co mam zrobić. Uciec czy zostać? Postanowiłam, że nie ruszę się z miejsca i poczekam. Azjata podszedł i usiadł delikatnie obok mnie na ławce. Nastała cisza. Słychać było tylko ćwierkające ptaki w koronach drzew. Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Spojrzałam w jego stronę. On również na mnie patrzył. Uśmiechnęłam się lekko. Poczułam na swoim zimnym policzku jego dłoń. Była taka ciepła i delikatna.
To wszystko stało się tak nagle. Nie mogłam się ruszyć. Czułam się, jakbym była w jakimś transie. A może to był sen? Naprawdę piękny sen. Czy to było prawdziwe? A może to tylko moja wyobraźnia płata mi figle? Mimo wszystko, chciałam, aby ta chwila trwała wiecznie.

Wow wow wow wow wow, się zadziało. Przyznam, że jestem poruszona przebiegiem wydarzeń. No i czemu skończyłaś w takim momencie? :")
OdpowiedzUsuńŻyczę wenyyy~~~
dangerworldofa.blogspot.com
No nie mogę wszystkiego zakończyć w jednym rozdziale 😕 Dziękuję 💗
OdpowiedzUsuńOoo romanse XD
OdpowiedzUsuńWłaśnie nie 😂 No może później 😉 Tak w ogóle to dziękuję, że to czytasz. To naprawdę miłe uczucie, mieć świadomość, że ktoś docenia twoje prace ❤
UsuńDzieje się, dzieje się, powiadam XD
OdpowiedzUsuńTo teraz liczę na kolejny rozdział w miarę prędko B)
Życzę dużo weny i czasu do pisania ;)
Pozdrawiam ^^
Niestety byłam chora przez tydzień i mam spore zaległości 😥
Usuń